Ikea – dlaczego ją kochamy?

Ikea – dlaczego ją kochamy?

Co takiego ma w sobie Ikea, że jak myślimy o zakupach do domu to pierwsze co nam przychodzi do głowy to wycieczka do szwedzkiego sklepu? Niech tytuł Was nie zmyli, bo to wcale nie jest artykuł pochwalny. Będzie obiektywny. Z punktu widzenia klienta i projektanta w jednym.

Prezentacja +

Są mistrzami. Wnętrza, które tworzą do prezentacji swoich produktów są zawsze przytulne i na czasie. Mają niepowtarzalny klimat. Tworzą go dzięki rodzinnej atmosferze, wyobrażeniu sielankowego życia (nie)zwykłej rodziny, a nawet artystycznego nieładu. Trafiają w gusta… każdego! Naprawdę – każdego! Jestem tego przykładem. Nie cierpię plastikowego badziewia w postaci zasłonek prysznicowych (niech się pryska, później przejadę wszystko mopem!), stołeczków, kubeczków, pojemniczków, ale jak widzę zdjęcia w katalogu Ikea, gdzie panuje (czysty!) nieład, stoją żółte dziecięce kaloszki, są porozrzucane poduszki i kredki, to oczami wyobraźni już ładuję do koszyka te pudełka na płatki, drugie śniadanka, czy co tam jeszcze jest zaserwowane. A ja przecież nie mam dzieci! Oczywiście po minucie się opamiętuję. I z przerażeniem zauważam, że nawet taką zatwardziałą pedantkę na 60 sek. omotali 😀 Zło, powiadam Wam!

Ikea Katalog 2021 Zrzut Strony 46 47
źródło: strona Ikea z katalogiem on-line

Dostępność +

Większość jest na miejscu. To olbrzymi plus. W dzisiejszych czasach wydaje się nam, że jak czegoś nie dostaniemy TERAZ! NATYCHMIAST! to ominie nas coś ważnego. LOL! Może pominę aspekt psychologiczny takiego podejścia, ale czasem faktycznie – jak coś jest to biorę, jak nie ma to… siłą rzeczy nie kupię. A jak nie kupię, to sklep nie zarobi. Proste.

Czego czasem nie ma w Ikei? Nie mam zbyt dużego doświadczenia w tej materii, bo w takiej sytuacji byłam tylko raz, w szwajcarskiej Ikei i zabrakło… bocznego oparcia od sofy. Nie stanowiłoby to problemu przecież, dokupiłoby się za tydzień, miesiąc, nigdy… I jakoś wielce to nikogo nie zasmuci, prawda? Zatem kolejny plusik.

Dostępność w Ikea bardzo dobra
moja lista zakupów on-line w wybranej lokalizacji, 3/43 niedostępne produkty, wynik bdb, dodam, że niedostępne były artykuły drobne

Design +

Niektóre produkty są już kultowe. Nawet sama Ikea o tym wie i już „chwali się” tym – i słusznie! – w katalogach. Nie znam współczesnej rodziny, która nie miałaby szklaneczek Pokal, miski Blanda Blank, uszaka Strandmon (dawny MK), czy regału Kallax.

Zapytana przez znajomych, czy klientów, którzy sami chcą wybrać meble podpowiadam, by jechali na zakupy do Ikei, bo będą mieć pewność, że wszystko będzie do siebie pasować. I to jest prawda. I to jest plus.

Ikea kultowy Uszak STRANDMON
źródło: strona Ikea, kultowy fotel uszak STRANDMON

Jakość + –

No cóż… może i wszystko do siebie pasuje, może ma świetny design, ale z jakością to jednak jest różnie. Jest bardzo różnie. Z tendencją do średnio. Niech za przykład posłuży zakupiony przez nas materac do łóżka, który wcale nie był najtańszy. A jednak już po niecałym roku dało sie odczuć że się wyleżał, mimo że nie ważymy więcej niż 140 kg 😉

Do Ikei nie jedziemy – zazwyczaj – po meble na wieczność. Choć niektórzy z powodzeniem cieszą się sprzętem przez wiele lat, to jednak w 90% przypadków, wymiana następuje po… pięciu latach? Oczywiście, ci co mają dzieci, zwierzaki lub wyposażają w Ikei mieszkania na wynajem mogą liczyć na przyspieszający zużycie destruktywny wpływ tupotu małych nóżek i pazurków, ale… jak to się ma do tych rodzinnych obrazków pełnych szczęścia i beztroski? A może się czepiam? Może tych 90% ludzi po prostu stać na wymianę? Ja chyba jednak jestem z tych, co wolą wydać więcej, włożyć nieco wysiłku i dbać o to co mam i cieszyć się „wieczność”. Może zatem Ikea nie jest dla mnie?

Niedokładność i rozerwane płyty łóżko Ikea Brimnes
Przy skręcaniu zauważyliśmy sporo niechlujstwa, np. rozwarstwiona płyta przy wkrętach, średnio oheblowane ranty desek stelaża, ale cóż… materac wszystko zakryje, prawda?

Cena + –

Może nie jest tak źle? Może cena jest adekwatna do jakości? Z tego co pamiętam, to Ikea zawsze podkreślała że dzięki temu, że składasz sobie meble sam jest taniej. Aż chce się brzydko krzyknąć „Taaakiego wała!”, ale nie krzyknę, bo coś się wydarzyło, ale o tym za chwilę. Może kiedyś tak było, że faktycznie cena do jakości była bardzo konkurencyjna. Jednak w międzyczasie inni producenci też poszli po rozum do głowy i uświadomili sobie, że to genialne! Więcej załadujesz, więcej przewieziesz, mniej miejsca w magazynie potrzebujesz, (raczej) nic nie zepsujesz po drodze, a zrzucasz na klienta „najgorszą” czynność i odpowiedzialność, że jak coś porysuje podczas skręcania, czy płyta się rozwarstwi to… firma nic nie traci!

Ok. Pośmiałam się, pokpiłam. Ale to śmiech przez łzy. Ikea zmieniła rynek. Nowatorskie podejście zmusiło konkurencję do podobnych praktyk. I w ten sposób nikt już nie narzeka, że musi wziąć imbus i dokręcić kilka śrub. Przyjemniej dowiemy się, jak jest mebel zbudowany.

Instrukcja Ikea Billy
źródło: Semen Borisov, Unsplash

Kuchnia Ikea

Obiecałam mojej Mamie remont kuchni. 11 lat temu 😐 Ciągle coś wypadało, a tu to, a tu tamto, a nie teraz, a bo bałagan, a to zaraz święta… Wiecie jak to jest. Nie że się usprawiedliwiam, bo jak powiem A to… w tym roku robimy Mamie prezent na okrągłe urodziny i oprócz kuchni będą też remontowane inne pomieszczenia. W końcu jak demolować, to po całości! Do czego dążę? Mogłam zamówić kuchnię na wymiar. Mogłam, ale tego nie zrobiłam i nikomu w podobnej sytuacji bym nie polecała takiego rozwiązania. Z wielu powodów, które wymienię dalej. Głównie chodziło o to że nie chcę, żeby Mama, zwłaszcza w Jej wieku, żyła pół roku bez frontów, bo stolarz nie wyrabia.

Zrobiłam bardzo prosty projekt, praktycznie bez zmian przyłączeniowych, jedynie co to ulepszyłam funkcjonalność. I zaczęłam szukać korpusów. Byłam jeszcze na etapie, że fronty zamówię u stolarza… Po kilku dniach puknęłam się w czoło. Takie „dosztukowywanie” jest karkołomne. Przeszłam składy budowlane, sieciówki, Internet i… korpusy z Ikei okazały się być najtańsze w tym sezonie. Zatem gratulacje, Ikeo, wygrałaś.

dodatki całkowicie urzekły moja Mamę, serio 🙂

I po co to piszę? Po to, że trzeba być rozsądnym. I każdego do tego zachęcam, mimo że oczy i serce chcą, a mózg bije na alarm. W naszym przypadku było tak, że po pierwsze: jest to blok z wielkiej płyty, który ma przeszło 30 lat i choćbyśmy wyrównali wszystkie ściany i sufity karton-gipsem to rysy i tak się pojawią, bo płyty nadal pracują. Oczywiście możemy ich nie widzieć od razu, ale prędzej czy później gdzieś coś puści. Po drugie: raz na 1-2 lata zalewają nas sąsiedzi. Co zrobisz jak nic nie zrobisz. Po trzecie: osobom starszym coraz mniej chce się stać przy garach i raczej zmniejszają ilość czasu spędzanego w kuchni na rzecz nasiadówek w dużym pokoju z kolegotkami przy kawce. Chociaż nie wiem, bo Mama ma raczej troszkę inny… styl. Po czwarte: zmniejsza się też ilość niezbędnych przyborów kuchennych, bo nie trzeba codziennie gotować obiadków. Po piąte: „klientka” miała zaledwie kilka wymagań, co do reszty zdała się na mnie. Dzięki, Mamuś! 🙂 Po szóste: mamy precyzyjnie określony budżet i trzymamy się go.

Zatem: postawiliśmy na funkcjonalność, schludność i jakość za rozsądną cenę. I w takie kryteria wpisuje się właśnie Ikea. Czy wybór jest najlepszy? Nie wiem i raczej się tego nie dowiemy, bo jak porównać coś z czymś, czego się nie wybrało? 🙂 Mogę jednak za jakiś czas zrobić podsumowanie i się nim podzielić 🙂

Może nie każdemu podobać się taka argumentacja, ale też nie chcę nikogo przekonywać na siłę. Znam bardzo dobrze podejście większości i mam śmiałość się z nim nie zgadzać. To znaczy, staram się mierzyć siły na zamiary. Nie wyobrażam sobie pożyczki na remont, tylko po to, żeby się pokazać, że mnie stać. Bo nie stać, jeśli zaciągam kredyt, prawda? W tym miejscu chcę też zaznaczyć, że gdyby nie wyrozumiałość mojego Męża to zakres remontu byłby na pewno mniejszy 🙂

O postępach prac i podsumowaniu popełnię osobny wpis.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *