Czego nauczyła mnie Szwajcaria?

Czego nauczyła mnie Szwajcaria?

Gdyby trzy lata temu ktoś powiedział mi, że za chwilę będę pakować swoje życie w walizkę i emigrować do Szwajcarii to dość obficie poplułabym się ze śmiechu. Naprawdę. Już prędzej UK, USA, Portugalia, Norwegia, Japonia… ale Szwajcaria!? Skoro tak mocno mnie życie zaskoczyło, to może już czas, podzielić się spostrzeżeniami, by innych zdziwionych trochę pokrzepić? Zatem czego nauczyła mnie Szwajcaria dowiecie się z tych kilku punktów, które pewnie z czasem będę jeszcze uzupełniać.

Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego

do dobrego człowiek przyzwyczaja się szybko rajska wyspa
źródło: Jared Rice, Unsplash

O, tak! Na pewno znacie to uczucie, gdy człowiek umęczony codziennymi, mozolnymi czynnościami – jak na przykład ręczne zmywanie naczyń – nagle odkrywa, że przecież może mieć… zmywarkę. Raz poznawszy smak „luksusu” nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy wrócić do starych, niewygodnych nawyków. Mniej więcej tak jest teraz u mnie. Żeby było przewrotnie: nie mamy zmywarki 🙂

Dlaczego „luksus”? Ponieważ nie chodzi mi o konkretne dobra, jak torebki od LV, czy Mercedesy, ale o całokształt. Zadbane budynki, regularnie pielęgnowane przydomowe ogrody i parki miejskie, przejrzyste rzeki, czyste ulice i równe chodniki (tak! mam wrażenie, że będąc w Polsce na nowo muszę uczyć się chodzić, bo wszędzie się potykam) i wreszcie uśmiechnięte buzie przechodniów. Na porządku dziennym jest tutaj wymienianie pozdrowień na ulicy. Naprawdę.

Z czego to wynika? No cóż, można by wymienić takie komunały jak:

  • brak zniszczeń wojennych, które na pewno uchroniły konfederację przed kosztowną odbudową,
  • ogólne poczucie bezpieczeństwa i niska przestępczość, co w dużej mierze wynika z faktu, że nie jest łatwo uzyskać tu pozwolenie na pobyt cudzoziemcom,
  • wysoka tożsamość narodowa, poczucie ważności jednostki, a to wynika z
  • dobrze skonstruowanej (bo działającej) struktury społecznej, czyli dużo działań na najniższym szczeblu (gmina > kanton > państwo).

Na tę chwilę poprzestanę, gdyż nie czuję się jeszcze na siłach, by oficjalnie komentować niektóre zjawiska 🙂

Napięty budżet nie oznacza „tanio”

źródło: Northfolk, Unsplash

Szwajcarzy po prostu tak mają, że ma być porządnie i koniec. Często z tym podejściem kojarzy mi się powiedzonko Mamy mojej Mamy, czyli mojej Babci, że „biednego nie stać na tanie rzeczy”. Być może nie wstrzeliłam się idealnie tym hasłem w stereotypowy obraz Szwajcara, ale Polaka już tak 🙂
Tutaj ludzie rozumieją, że za jakość trzeba zapłacić i nie ma zmiłuj. Ale nie wynika to ze snobizmu, choć w niektórych przypadkach na pewno też, ale bardziej z pragmatyzmu. Dobrze wydane pieniądze procentują, zarówno jeśli chodzi o inwestycje, jak i o architekturę, czy wyposażenie wnętrz. Wiąże się też to dość często z kolejnym punktem, czyli:

Wspieraj rodzime przedsiębiorstwa

wspieraj rodzime firmy
źródło: Farzad Mohsenvand, Unsplash

Szwajcar stojący przed wyborem, czy kupić pralkę Zug czy Beko na pewno wybierze to pierwsze nawet jeżeli cena jest zdecydowanie wyższa. Po pierwsze szwajcarskie marki są naprawdę bardzo dobre i rzadko ulegają awariom, a po drugie to… szwajcarska marka 🙂 Swojska, a tu się wspiera swoich i nikt nie wyzywa się od nacjonalistów. Afe.

Być może nazwa „Zug” niewiele wam mówi, ale na pewno słyszeliście o Franke (AGD), Jurze (np. ekspresy do kawy), SanSwiss (kabiny prysznicowe), SwissKrono (np. płyty meblowe), KWC (np. baterie), Swatch’u, Adriatice, Tissot (zegarki), o taśmach Siga (budownictwo szkieletowe), czy Schindlerze (np. windy)? Niewykluczone, że są wśród was tacy, który mają produkty w/w firm we własnych domach. Nawet jeśli nie macie ich zamontowanych na stałe to na pewno zagościły u was kiedyś takie sławy jak Lindt & Sprüngli lub Nestlé 😉

Trawa u sąsiada wcale nie jest zieleńsza

Trawa u sąsiada nie zawsze jest zieleńsza
źródło: Randy Fath, Unsplash

Nie jest. I choć jest tutaj pięknie, dostatnio i bezpiecznie to… mój ogródek jest w Polsce i zawsze będzie co najmniej tak piękny, jak u sąsiada. Tylko trzeba o niego dbać.

Cóż, zrobiło się na koniec dość patetycznie, więc już kończę. Jestem ciekawa co Wy myślicie o Szwajcarii, jej mieszkańcach i ludziach emigrujących w ogóle, dajcie proszę znać w komentarzu lub wiadomości prywatnej.

Pa!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *