Co to jest układ funkcjonalny?

Co to jest układ funkcjonalny?

Z tego wpisu dowiesz się czym jest ów tajemniczy układ funkcjonalny, pojawiający się w umowie o prace projektowe. Nie skończy się tylko na suchej teorii, przez którą niestety trzeba przebrnąć. Później będzie już z górki. Temat postaram się omówić od strony praktycznej, obejmując gałąź budownictwa mieszkaniowego. Samo zagadnienie może pojawić się także w kontekście procesów technologicznych, np. w gastronomii lub przemyśle. Jest to regulowane osobnymi przepisami (sanepid, p.poż i BHP) i nie jest tematem niniejszego artykułu.

W świetle prawa budowlanego

Z punktu widzenia przepisów prawa i definicji w nich zawartych, nie istnieje coś takiego jak „układ funkcjonalny”. Zbliżonym, ale znacznie szerszym zagadnieniem jest „program funkcjonalno-użytkowy”. Zasadniczą ich różnicą jest forma. Naturalnie sam zakres również. Program funkcjonalno-użytkowy dotyczy głównie obiektów użyteczności publicznej (środki idą z budżetu państwa, czyt.: gmina, miasto, itd.), zatem jest z miejsca skazany na bardzo obszerną dokumentację.
Informacje z czego się składa i po co w ogóle się go robi znajdziecie w akcie prawnym tutaj.

Mimo że nie ma definicji prawnej układu funkcjonalnego, w ofertach biur projektowych, zwłaszcza „wnętrzarskich”, pojawia się takie hasło i należy się kilka słów wyjaśnienia.

Czym zatem jest układ funkcjonalny?

Zacznijmy od tego, że sformułowanie „układ funkcjonalny” nie jest niepoprawne i dosłownie oddaje cel któremu ma służyć. Ma za zadanie zobrazować jak można przestrzeń:

  • zmodyfikować (wyburzyć ściankę, postawić nową, przenieść przyłącza itp.),
  • zaaranżować (umeblować),
  • doświetlić (naturalnym lub sztucznym światłem).

W skrócie, układ funkcjonalny to zbiór „klocków”, które ułożone w pewien logiczny sposób organizują przestrzeń. Wspomniałam wyżej, że od programu funkcjonalno-użytkowego różni się formą. Najczęściej jest to rzut architektoniczny (ściany, okna) z naniesioną aranżacją wnętrz (meble), czasem wsparty wizualizacją, z uwzględnieniem zależności między obiektami (wymiary lub zachowana skala). Może być też przedstawiony jako diagram lub tabela.

Przykład:

Sypialnia – konkretne pomieszczenie z określoną funkcją. Wiemy, że potrzebujemy „klocki” nieruchome – np. z oknem, czy z drzwiami oraz ruchome – z łóżkiem, szafą, toaletką, fotelem etc. Musimy teraz tak je ustawić (te klocki), żeby pokój spełniał swoją rolę, czyli był funkcjonalny.
Nie zasłaniamy okna wysoką szafą, bo utracimy światło dzienne, które z kolei przyda się rano, gdy siadając przy toaletce wykonujemy makijaż.
Łóżkiem lub fotelem nie zagradzamy swobodnego dostępu do szuflad w komodzie, bo nie będziemy mogli z niej korzystać.

uklad_funkcjonalny_hera
Koncepcja (układ funkcjonalny) parterowego domu letniskowego w technologii pasywnej z ogrodem zimowym jako strefą buforową.

Kiedy się wykonuje układ funkcjonalny?

Na początku prac projektowych, mając już za sobą inwentaryzację i rozmowy z inwestorem, gdy pojawiają się koncepcje. Tak, liczba mnoga, bo pomysłów na dany temat jest zawsze całkiem sporo, jednak klientowi pokazuje się tylko te najlepsze, zwykle 2 – 3. Następnie omawia się je i ewentualnie koryguje. Zwróć uwagę, na którym miejscu w całym procesie projektowym się właśnie znajdujemy (zaznaczenie na zielono):

drzewko zależnosci inwestor architekt proces projektowy
Drzewo zależności w procesie inwestycyjnym (budowa domu).

„Rzut bez wizualizacji? Ja tego nie widzę.”

Klienci, którzy umieją czytać i rozumieją rzut są jeszcze w mniejszości. W szkole już chyba nie uczy się rysunku technicznego (dajcie znać w komentarzach jeśli jest się mylę), chyba że w szkole zawodowej lub technikum. Szkoda, bo może w dzieciach zrodziłoby się zainteresowanie tematem i świadomie wybierałyby kierunki przyszłego kształcenia?

Zauważyłam, że z reguły pierwszy kontakt i zainteresowanie architekturą następuje wtedy, gdy przychodzi do kupna (rzadziej wynajęcia) pierwszego mieszkania. Jest to moment studiów, nowej drogi życia (ślub lub rozwód), podjęcia pracy w innej lokalizacji lub podobnych „kolejnych etapów”. W grę wchodzą poważne pieniądze, nowe obowiązki, stres z tym związany, ale jednocześnie radość i ekscytacja. Jednak nie każdy wie za co się zabrać i prosi o pomoc architekta lub architekta wnętrz.

Problem może pojawić się tedy, gdy otrzymują od projektanta „jakieś” rysunki i nie bardzo wiedzą, jak je odczytać. Wolą się nie przyznać, jednak słuchają i z szeroko otartymi oczami kiwają głowami:

„Tak, tak! Oczywiście, wszystko rozumiem.”

Nie! Tak nie może być! Nie wolno się wstydzić pytać, nikt nie rodzi się z wiedzą! Nawet najlepszy architekt! 🙂 Tu się pewnie naraziłam co poniektórym 😉 Jest jednak coś o wiele gorszego:

„Proszę pani, ale ja tego nie widzę. Myślałem, że teraz mi pani te obrazki pokaże …”.

Chodzi naturalnie o wizualizacje. A ich nie ma i co teraz? Jak uniknąć takich żenujących sytuacji? W prosty sposób. Przed podpisaniem umowy należy wszystkie jej punkty omówić. W skrócie i zrozumiale. A najlepiej zawrzeć mały słowniczek w jej treści. W takiej luźnej rozmowie wyjdzie, czy klient chciałby wraz z wstępnymi rzutami otrzymać „obrazki”. Polecam też wykonywać tzw. „moodboardy”, czyli plansze z kolorystyką, materiałami, inspiracjami, zdjęciami i wszystkim tym, co wyznaczy kierunek wspólnej wizji. Dzięki temu uniknie się rozbieżności, że pani-żona chce wszystko na biało, a pan-mąż na granatowo.

Moodboard łazienki: lampa Eichholtz, gres Atlas Concorde, Tapeta Wall&Deco, wanna wolnostojąca i bateria Victoria+Albert

Dobry układ funkcjonalny domu jednorodzinnego

„Ha! Łatwizna!” – ktoś powie … i chyba się nie pomyli.
W większości przypadków funkcja domu jest taka sama. Nie ma co wymyślać koła od nowa.

„Kuchnia, salon, łazienka, sypialnia … phi! Grałem w Simsy to sobie poradzę.”

Ok, świetnie! A co z kosztami budowy i eksploatacji, nasłonecznieniem, zyskami i stratami ciepła, aspektami prawnymi, gabarytami, estetyką?
O tym też trzeba pamiętać! Wszystko powyższe działa jak system naczyń połączonych i poprawny układ funkcjonalny ma za zadanie eliminować słabsze i uwydatniać mocne strony Waszej inwestycji. I właśnie w tym pomaga inwestorowi architekt. Analizuje, sprawdza, liczy, rysuje, koryguje, zmienia i jeszcze raz poprawia 🙂 A propos analizy, musimy się cofnąć o krok i zacząć od początku.

drzewko zależnosci inwestor architekt proces projektowy analiza
Drzewo zależności w procesie inwestycyjnym (budowa domu).

Analiza potrzeb

W pierwszej kolejności trzeba poznać potrzeby i oczekiwania (wymagania) klienta. Przeprowadza się szczegółowy wywiad np. w postaci ankiety do wypełnienia, w której porusza się baaardzo wiele tematów. Projektant musi dowiedzieć się na czym inwestorowi zależy najbardziej, czego pragnie, a czego absolutnie nie chce. Jakie lubi kolory, styl, jaki ma wzrost, czy jest lewo- czy praworęczny, itp. Trzeba się wykazać taktem i pod żadnym pozorem nie wyśmiewać pomysłów! Po prostu, należy być dobrym psychologiem i prawidłowo rozegrać ten etap. Im więcej kart w ręce tym lepsza i sprawniejsza rozgrywka. Wygraną jest zadowolony klient i piękna realizacja.

Byłoby idealnie, gdyby już na stępie udało się określić budżet. Niestety temat pieniędzy jest zawsze trochę krępujący. „A po co jej/jemu to wiedzieć?”. Można jednak uniknąć takiej niezręcznej sytuacji. Znając rynek możesz od razu powiedzieć, w ogóle nie pytając ile inwestor ma funduszy, że w tym roku ceny nieco wzrosły lub spadły i w tym standardzie wyjdzie ok. 1.500 zł/m2. Klient szybko sobie w głowie przeliczy, że jego 60 m2 będzie kosztować 90.000,00 zł.

Analiza kontekstu urbanistycznego (krajobrazowego)

Ponieważ moim architektonicznym mottem jest projektowanie domów, które będą cieszyć oko, ale też koszt ich budowy i utrzymania będą rozsądne i w zasięgu możliwości inwestora, muszę dokładnie przeanalizować plusy i minusy terenu inwestycji.

Zabierając się do pracy analizuję najpierw MPZP lub warunki zabudowy i rozpatruję je w kontekście danej działki. Patrzę uważnie na wymiary, kształt, orientację względem kierunków świata, kontekst urbanistyczny i krajobrazowy. Oceniam, czy ukształtowanie terenu stanowi przeszkodę, czy walor. Rozważam dogodną lokalizację budynku, garażu, altany, piaskownicy, roślinności …

Znając ograniczenia prawne i budżetowe dopiero wtedy mogę puścić wodze fantazji i zacząć szkicować. Przeważnie odręcznie, choć czasem do głowy wpada mi pomysł, który muszę sprawdzić modelując prostą bryłę. I tak po nitce do kłębka rodzi się koncepcja.

Szybki szkic domu typu „earthship”.

Dom pośrodku niczego

Brak sąsiadów może w niektórych sytuacjach utrudnić wydanie warunków zabudowy, ale przyjmiemy, że nie badamy przypadku ekstremalnego i trudnego pod kątem prawnym.
Brak średniej i wysokiej roślinności też ułatwia zadanie. Przynajmniej projektowe, bo teren możemy kształtować praktycznie dowolnie bez obawy o zacienienie czy kolizję z budynkiem, czy przyłączami.

Utarło się przekonanie, że najlepszą na świecie wystawą jest południowa, południowo-zachodnia. Nie bezpodstawnie.

Dygresja: oczywiście są wyjątki – na przykład od południa mamy sąsiada o 3 kondygnacje wyższego, który dość skutecznie zabiera nam dostęp do słońca (przepisy regulują taką sytuację, więc bez obaw), a od wschodu mamy cmentarz i okazuje się, że nasze mieszkanie jest bardzo przyjemnie doświetlone, mimo, że południowa wystawa jest nam „odebrana”. Koniec dygresji.

My, mieszkańcy półkuli północnej, faktycznie „otwierając się” na południe mamy największe zyski ciepła i światła słonecznego. Korzystając z przyjętych standardów można założyć, że północ będzie najchłodniejsza i najciemniejsza, południe natomiast najcieplejsze i najjaśniejsze. O wschodzie słońca miło jest się budzić, zacząć dzień od dobrego śniadania i aromatycznej kawy. Po pracy, gdy chcemy odpocząć albo poczytać najwięcej skorzystamy ze światła zachodzącego słońca.

Zobaczcie, jak w naturalny sposób układa się „cykl dnia”. Cykl życia. I nie trzeba zapalać światła 🙂 Oczywiście żart. W naszych warunkach zimą, gdybyśmy mieli czekać na pierwsze promienie słońca by wypić kawę … szef już dawno by nas zwolnił za notoryczne spóźnienia.

Przyjmijmy, że sytuacja idealna wyglądałaby tak:

Optymalnie wykorzystanie kierunków świata do zysków ciepła i światła.

Budowanie układu funkcjonalnego względem kierunków świata

Droga publiczna, zapewniająca zjazd na naszą działkę przebiega od północy, zatem całkiem naturalnym odruchem jest założenie ogrodu od południa. Pomiędzy lokalizujemy dom. Jak się za to zabrać?
Najprościej będzie posłużyć się grafiką i pokrótce opisać o co chodzi.

schemat_uklad_funkcjonalny_1
Idealny układ pomieszczeń parterowym domu jednorodzinnym z wejściem od północnego-wschodu.

Od północy lokalizujmy pomieszczenia, które nie muszą mieć dostępu światła lub mogą go mieć zdecydowanie mniej – pomieszczenie gospodarcze / techniczne (o ile przepisy nie wymagają inaczej, np. magazyn oleju opałowego!), toaleta, garderoba, spiżarnia, garaż, klatka schodowa, sauna, siłownia, pokój kinowy etc.

Od wschodu przyjemnie jest mieć sypialnię (kto lubi budzić się wraz z pianiem koguta), kuchnię, pokój gościnny, domowe biuro, jadalnię.

Od południa, czyli od najjaśniejszej części warto lokalizować strefę dzienną, czyli pomieszczenia, w których domownicy spędzają wspólnie czas: salon, czy bawialnię.

Od zachodu warto lokalizować część wypoczynkową salonu, bibliotekę, gabinet, łazienkę, pokoje dzieci (z zastrzeżeniem, żeby się w lecie nie przegrzewały).

Powyższy schemat sprawdza się w większości przypadków tradycyjnych domów i czeka na wpasowanie lub modyfikację do czasu powstania bryły. Czeka w głowie doświadczonego architekta, bo ten po prostu o tym pamięta i działa instynktownie. Oczywiście możemy zmodyfikować układ tak, aby wejście lokalizować centralnie:

schemat_uklad_funkcjonalny_2
Idealny układ pomieszczeń parterowym domu jednorodzinnym z wejściem od północy.

Może się wydawać, że ten układ jest nieco gorszy, ponieważ „zimna i brudna” strefa wejścia styka się bezpośrednio ze strefą prywatną. Oczywiście to jedynie schemat. Urządzając wnętrze można ładnie wszystko zaaranżować tak, aby w nocy bosą stopą nie biec do łazienki potykając się o buty i miski z wodą milusińskiego czworonoga.

Wskazówka architekta-pedanta:

Osobiście jestem zwolenniczką grupowania pomieszczeń, jeśli jest taka możliwość, pod katem przyłączy wody, kominów wentylacyjnych. Redukuje to trasy instalacji, ilość kominów, czyli straty energii i materiałów. Koniec wskazówki.

Sytuacja nieidealna, czyli seria niefortunnych zdarzeń

„Każdy głupi potrafi projektować w warunkach prostych!”
Nie każdy, ale mogę się zgodzić, że jest szybciej. Ale czy przyjemniej? Wydaje mi się, że architekt z powołaniem, który czuje to co robi, każdym tematem chce podbić świat 🙂 Kombinuje, rysuje, myśli, śni i mówi o tym, prawie tym żyje. To trochę niezdrowe, ale tak jest. Są trzy główne czynniki, które wyzwalają to w architekcie. Zaufanie, odwaga i „to coś”. Ta nić. Porozumienie. To najbardziej uskrzydlający narkotyk! I legalny 🙂 Możecie wierzyć lub nie, ale nie ma tematów nieciekawych. Jest tylko nieciekawe podejście.

Układ funkcjonalny mieszkania

Sytuacja jest podobna, jak w przypadku domku, potrzeby są takie same. Ale w 90% przypadków przestrzeń wewnątrz lokalu już jest zaaranżowana.

Zaskoczę Was, ale nie jestem zwolennikiem wyburzania. Wolę działać nad mieszkaniem wcześniej. Gdy jest jeszcze szansa na wprowadzenie zmian lokatorskich. Zanim tysiące złotówek wyląduje w kontenerze na gruz. Umówmy się, to są tysiące: robocizna, materiały, nadzór. Sporo roboczogodzin na zmarnowanie? Lepiej nie zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. To nie-eko 🙂

Jeżeli widzę, że klient absolutnie ma inne spojrzenie na dane mieszkanie i w moich oczach ma to sens, wtedy … staram się pogłówkować, co można zachować, by jak najmniej „psuć”. Jak się nie da, a układ zaproponowany przez dewelopera dodatkowo nie pomaga, cóż robić … wyburzamy.

W tym miejscu muszę wyraźnie podkreślić, że nie ma sensu zgłaszać się do architekta lub architekta wnętrz po zmiany lokatorskie, jeśli czas upływa … jutro. Chyba że do znajomej projektantki (lub znajomego projektanta), która jest naprawdę czujna, ma wprawne oko, zna Wasze potrzeby i ma spore doświadczenie. I zgodzi się wziąć temat na klatę. Ktoś z łapanki z Internetu, o ile w ogóle się podejmie zadania, może doprowadzić do takiego samego efektu, jak stan pierwotny. Do rozczarowania i stresu. Niektórych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć. Rozmów, pomiarów, analizy …

Na co zwrócić uwagę przy zmianach istniejącego układu

Ustalono, że jednak zmiany muszą mieć miejsce. Z mojego doświadczenia należy zwrócić uwagę przede wszystkim na:

  • podział na strefy (publiczną z wejściem i prywatną),
  • dostęp naturalnego światła,
  • ergonomię kuchni i łazienki,
  • strefę przechowywania (tak! w dzisiejszych czasach to niemały problem!).

Nie zawsze układ konstrukcyjny i instalacyjny budynku pozwala na optymalizację zamierzeń. Metodą delikatnych kompromisów można uzyskać znacznie lepszy, a do tego indywidualny, układ funkcjonalny mieszkania.

Nie stać mnie w tej chwili na przeróbki budowlane, co robić?

Przede wszystkim należy przeanalizować cały istniejący układ funkcjonalny mając na uwadze cztery powyższe punkty. Jeśli jest on w miarę poprawny nie ma co ładować się w przeróbki budowlane. Niedoróbki można naprawić np. pomysłowym ustawieniem mebli i dodatków.

Taka moja mała „złota myśl”. Problemów może być całe mnóstwo, pod warunkiem, że uznamy je za problem. Czasem wystarczy po prostu … zatrzymać się, pomyśleć i kłopoty znikają 🙂 Pozytywne nastawienie, Kochani, kluczem do wszystkiego 🙂

Ze względu na ciągle rosnące ceny za m2 wielu klientów rezygnuje z zakupu komórki lokatorskiej. O ile w ogóle jest w ofercie! Są młodzi, zabiegani, myślą, że w sumie nie potrzeba im wiele. Jednak z czasem szpargałów zbiera się coraz więcej. A gdy pojawi się dzidzia … dajcie spokój! Wtedy wszyscy łapą się za głowę 🙂

Czas na poradę roku 🙂 Zadbajcie o solidną, wentylowaną, wysoką, głęboką szafę. Ma się w niej zmieścić sekcja czyszcząca, elektroniczna, archiwalna, sprzętowa, sezonowa i bieżąca.

  • Czyszcząca – chemia do prania, sprzątania, gotowania, środki czystości, wiaderka, miski, mopy, odkurzacz, worki, ścierki itp.
  • Elektroniczna – kable, ładowarki, baterie, żarówki, części zapasowe, ale też pudełka po urządzeniach i instrukcje, itp..
  • Archiwalna – pudła lub segregatory z rachunkami, itp.
  • Sprzętowa (hobby) – namiot, śpiwory, piłki, rakiety, dętki, taśmy, skrzynki z narzędziami, kaski, smary, narty (a co!), materace, zabawki na plażę, itp.
  • Sezonowa – odzież wierzchnia sportowa i codzienna: kurtki, płaszcze, czapki, buty, kombinezony, itp.
  • Bieżąca – j/w – czyli wszystko to co potrzebne jest na co dzień.

Koce, ręczniki, pościel i inne poszewki polecam przechowywać np. w skrzyni pod łóżkiem lub w komodzie, są to jednak artykuły „higieniczne” i powinny zostać jak najdłużej świeże i pachnące.

To tyle na dzisiaj, moi mili. Znów się rozpisałam, a mam wrażenie, że dotknęłam tylko tematu. Macie pytania? Piszcie proszę w komentarzach. Postaram się dopowiedzieć to co mi umknęło, żeby wreszcie raz na zawsze zamknąć temat co to jest ten układ funkcjonalny 🙂 Buziaki!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *